top of page

Wyszukaj na stronie

Znaleziono 28 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

  • Dodatki made in Poland

    W poprzednim artykule podzieliłam się z Wami poleceniami polskich marek z bardzo dobrej jakości ciuchami. Tym razem pod lupę weźmiemy marki, które produkują w Polsce piękne, ponadczasowe dodatki. Dziś skupię się przede wszystkim na biżuterii i paskach do spodni. Jakie dodatki najczęściej wybieram Każdy element mojej szafy wybieram dość skrupulatnie.Najczęściej są to minimalistyczne dodatki, ale mam jeden warunek - rzecz, którą kupuję musi być dobrej jakości. Gdy mi się coś spodoba na wystawie lub zdjęciu daję sobie czas na przemyślenie, nie kupuję go od razu. Przeglądając swoją szafę robię rekonesans do ilu stylówek naszyjnik lub pasek będzie pasował, jeśli do większości - trafia do mojego zbioru. W końcu dodatek to taka wisienka na torcie :D Na co zwracam uwagę 1) Biżuteria Sprawdzam z czego została wykonana - nie ryzykuję alergią na metale i nie kupuję dodatków wykonanych z niklu itp. Moim typem kolorystycznym jest jesień, i dobrze mi w złocie - dlatego właśnie ono króluje wśród mojej biżuterii. Ważne info - fajnym pomysłem jest też szukanie pozłacanej np. 24 karatowym złotem biżuterii, wykonanej ze srebra. Jest nieco tańsza od tej wykonanej ze złota, a najczęściej jest nie do odróżnienia, użytkuje się ją tak samo przyjemnie. Moja rada: Jeśli w swojej szkatułce masz biżuterię nie tylko ze złota, przechowuj ją w oddzielnym woreczku, to zapobiegnie szybkiemu zaśniedzeniu. Jeśli Twoja biżuteria już zdążyła zaśniedzieć, wystarczy przetrzeć ją specjalną ściereczką ( TU link i) 2) Paski do spodni Przy wyborze paska biorę pod uwagę: dużą możliwość regulacji, wygodne zapięcie, estetyczny wygląd, miękkość materiału, z którego jest wykonany i rzecz jasna jakość. Jest tyle czynników,nawet w ciągu jednego dnia, które powodują że brzuch jest większy i mniejszy - na przemian, że warto pomyśleć o jego komforcie, tak by nic nas nie uciskało. Kilka lat temu kupiłam pasek wykonany ze skóry, po wielu próbach noszenia plastikowych. Był drogi, a przy okazji bardzo gruby, niestety na zdjęciu nie było widać że nie jest elastyczny. Był niewygodny, nie dało się go nosić na co dzień, nie grzeszył też urodą :P Kiedy już się miałam poddać pojawiła się polska marka, z której mam już dwa super wygodne paski. Jakie? Przekonasz się w dalszej części artykułu. Polskie marki, których dodatki polecam Biżuteria: Polanska&Co . Ania Kruk Monopolka Schubert Jubiler Paski i torebki: Bellera Studio Piel Moja ulubiona biżuteria Polanska&Co. Naszyjnik tej firmy kupiłam w Jestem slow - w salonie stacjonarnym, w Elektrowni Powiśle. Sam sklep Jestem slow bardzo polecam , istnieje od 2014 roku promuje lokalne i autorskie marki - tworzy alternatywę dla sieciówek, organizuje również wydarzenia Jestem Slow i Jestem Vintage. Wracając do naszyjnika, składa się z pozłacanego 24 karatowym złotem łańcuszka z dużymi ogniwami i naturalnej perły, o nieregularnym kształcie. Ma wygodne zapięcie z przodu, dzięki czemu można zdjąć go samodzielnie. TUTAJ link do sklepu Polanska&Co. Mam go ponad rok i nie widać na nim oznak użytkowania, żadnym rys, zadrapań. Świetnie wygląda w komplecie z klasycznymi mokasynami ze złotą klamrą :) Ania Kruk Jest to większa marka, jubiler z wieloma salonami w całej Polsce. Mam jednak słabość zwłaszcza do jednej kolekcji - Vintage. Wiele elementów chciałabym mieć stąd w swojej szkatułce. Mam na razie tylko nausznicę, ale na podstawie tego jednego elementu stwierdzam że biżuteria od Ani Kruk jest dobrej jakości. Kiedy pojawiło się jakieś zaśniedzenie, wystarczyło przetrzeć nausznicę dołączoną do zakupów ściereczką i nie było po niej śladu. Link do nausznicy - TUTAJ . Monopolka Z tej marki pochodzi mój najstarszy w kolekcji, świadomie kupiony wisiorek, kupiony kilka lat temu :D Łańcuszek wykonany jest ze stali chirurgicznej (przypomina te z nieśmiertelników), a zawieszka została odlana z żywicy jubilerskiej. Czym mnie ujął ten naszyjnik? Jest mega ciekawy i niespotykany - w masie z żywicy zostały zatopione opiłki miedzi - przez co ma surowy wygląd. Pięknie prezentuje się z zabudowanymi bluzkami. Niestety nie mogę go tutaj podlinkować - nie ma go już w sprzedaży są za to inne ( Naszyjniki od Monopolki ) :) Schubert Jubiler To jedyny na mojej liście dodatek, którego nie kupiłam sama. Tak się składa, że właśnie stąd pochodzi mój przepiękny pierścionek zaręczynowy. Na samym początku noszenia pierścionka zgubiłam jeden z kamieni - podejrzewam, że wypadł podczas odnawiania mebli - bo przecież nie zdejmę pierścionka do pracy :p Odwiedziliśmy Schuberta i na szczęście udało się uzupełnić ubytek a ja po miesiącu mogłam już odebrać swój ulubiony pierścionek. Podsumowując - pierścionek jest piękny, wykonany ze stopu białego złota, nie widać na nim zarysowań, nie zmienił swojego kształtu. No i ten szafir… Bardzo mi się podoba - nadal. Paski i torebki Od kiedy pamiętam miałam ciężkie rozkminy co jest bardziej ekologicznym podejściem - kupowanie pasków ze skóry sztucznej lub bawełny i częste ich zmienianie, czy też pasek skórzany, który posłużyłby mi parę lat. Otwarcie się przyznam, że moja debata wewnętrzna na ten temat trwała kilka dobrych lat a to dlatego, że kiedy w końcu pierwszy raz zdecydowałam się na skórzany pasek był on totalnym niewypałem. Teraz mam swoją ulubioną markę od pasków więc mogę ją Wam polecić. Bellera Wyobraźcie sobie, że Bellera produkuje pasek dopiero po złożeniu zamówienia - tak by nie tworzyć nadwyżek. Owszem realizacja trwa jakiś tydzień lub dwa ale efekt jest niesamowity. Każdy ścinek skóry, który zostaje z produkcji torebki czy paska jest wykorzystywany podczas produkcji akcesoriów typu portfel czy etui na karty. Za to uwielbiam tę markę - jest odpowiedzialna, zatrudnia profesjonalistów, wszystkie paski i nie tylko - są tworzone ręcznie. W sklepie znajdziecie również torebki, sukienki, akcesoria skórzane. I do tego wszystkiego paski z Bellery są miękkie, po kilku latach użytkowania nie widzę żadnych pęknięć skóry czy zmiany koloru skóry - co zdarzało się przy innych firmach. Na stronie sklepu na pewno znajdziecie coś dla siebie - można wybierać pomiędzy kolorami, różnymi tłoczeniami na skórze i klamrami. Do tej pory kupiłam dwa paski tej firmy - ale marzy mi się jeszcze taki bez klamry - do przewiązania w talii - o TEN . Studio Piel Tak jak z paskami do spodni dość późno przekonałam się do skórzanych toreb. Po kilku próbach ze skórą ekologiczną stwierdziłam, że bez sensu jest zmieniać torbę co rok ponieważ zaczyna się już wtedy łuszczyć i wygląda fatalnie. Jeśli mogę kupić jedną dobrą torebkę skórzaną i mieć ją przez co najmniej dwa lata, to wybieram skórę. Tak jak w przypadku większości moich ubrań i dodatków starałam się znaleźć polską markę, która dba o ekologię - na ile to możliwe. Piel tworzy swoje wyroby ze skór, które są odpadami z wielkich firm galanteryjnych. Takie podejście nazywane jest Circular economy (gospodarka cyrkularna) . Czyli mam już fajną markę, teraz pytanie jakiej pojemności torebki potrzebuję. Na to jest akurat prosta odpowiedź - jak najmniejsza, żeby zmieściły się tylko najpotrzebniejsze rzeczy, ale żeby nie obciążać zbytnio kręgosłupa (max 1kg). Tak w moje ręce wpadły torebki w rozmiarze 13x20 cm - mogą być zwykłymi torebkami na ramię jak i pełnić rolę saszetki, wszystko dzięki regulowanym paskom. TUTAJ znajdziecie podobne modele torebek do moich :) To już wszystkie polecenia na tę chwilę, jeśli pojawi się coś nowego, to postaram się dać Wam znać - oczywiście po przetestowaniu. Tutaj zebrałam tylko te marki, któe moim zdaniem warto mieć w swojej szafie, czy istnieją inne firmy na polskim rynku,, o któych warto wspomnieć? Oj tak, ale pewnie jeszcze o nich nie wiem. Jeśli macie swoje polecenia lub skorzystaliście z moich poleceń - dajcie proszę znać na IG oznaczając mnie na zdjęciu. Możecie też skorzystać z DM. Udanych, świadomych zakupów!

  • Zbieractwo nie jest praktyczne. Po co to sobie robić?

    Jesteś na wakacjach, w jakimś cieplejszym niż PL kraju - wszystko Ci odpowiada łącznie z jedzeniem i wtedy przypominasz sobie, że już jutro trzeba wracać. Jakie myśli przychodzą Ci wtedy do głowy? Nie wiem jak u Was, ale powiem Wam, co się działo w mojej głowie: - A gdyby tak rzucić wszystko i jeździć po świecie? Agenda: Kiedy zrobić selekcję rzeczy? Sposoby na pozbycie się ubrań, butów i akcesoriów Sposoby na pozbycie się książek Dlaczego pozbywam się zalegających rzeczy? Już od jakiegoś czasu mam wrażenie, że mieszkanie w jednym miejscu nie jest dla mnie. Powody? Przede wszystkim nudzi mi się. Ciekawią mnie inne kultury, języki. Nosi mnie strasznie. Marzy mi się mieszkać w miejscu, gdzie cały rok temperatura nie spada poniżej piętnastu stopni Celsjusza. W samej Łodzi doskwiera mi brak wydarzeń kulturalnych, artystycznych i olbrzymie korki. Dlatego myślę o przeprowadzce. Trzeba się jakoś do tego przygotować. Zaczęłam od usuwania niepotrzebnych rzeczy z mieszkania. Teraz odbywa się w nim remont, więc to dobra chwila na selekcję składowanych przez lata sprzętów agd, ubrań, książek, planszówek itp. - tak, żeby przypadkiem z powrotem nie trafiły do szafek (bo co z oczu, to z serca). Rzeczy niepotrzebne, śmieci - co z nimi zrobić Dobra, dobra, wszystko ładnie pięknie - da się zrobić, ale co z tymi wszystkimi klamotami, które już mi zalegają w mieszkaniu? Przecież nie będę ich wozić ze sobą… I tu wkracza cały na biało minimalizm. Minimalizm - ograniczenie się do minimum w zakresie potrzeb, oczekiwań, działań. Źródło: SJP Celem tego artykułu jest zachęcenie do idei minimalizmu, jeśli jednak nie czujecie potrzeby redukowania rzeczy niepotrzebnych wokół siebie, to nie zmuszam - po prostu będziecie żałować, że tak późno się za to zabraliście. Kiedy najłatwiej robić redukcję klamotów? Nie polecam randomowego dnia pracy, kiedy jesteście zmęczeni - wtedy (zapewniam Was) będziecie potrzebowali wszystkiego, co macie w domu, a może nawet będzie Wam czegoś brakowało. Dlatego najlepszym czasem na redukcję jest remont, przeprowadzka lub dłuższy wyjazd , właśnie wtedy zadajemy sobie pytania: czego tak naprawdę potrzebuję by komfortowo żyć w nowym, nieznanym miejscu? czy zmieści się to do walizki? Czy mam wystarczająco miejsca w aucie? Po drugim pytaniu powinna nastąpić zdecydowanie większa redukcja tych “przydasiów”, zgromadzonych po pierwszym pytaniu. Rzeczy, do redukcji i sposób ich utylizacji - Ciuchy i książki W zestawieniu umieściłam tylko te sposoby redukcji, których sama używałam i wiem że są wygodne i szybkie. Zalegające ubrania, buty i akcesoria Sprzedaję Jeśli są w dobrym stanie, a Ty masz czas i ochotę je sfotografować - wystaw je na Vinted i zarób na nich. Oddaję Chcesz oddać ubrania z pożytkiem dla świata? Polecam fundację Ubrania do oddania - wybierz jeszcze kampanię, którą chcesz wspomóc. Więcej o idei przeczytasz tutaj . Nie masz czasu na zabawy w opisy i zdjęcia, po prostu chcesz się ich pozbyć? Skorzystaj z grupy fb - Śmieciarka jedzie . Alternatywą dla powyższych opcji są kontenery na ubrania - PCK lub inne. Jeśli ciekawi Was co się dzieje z ubraniami z kontenerów - info tutaj . Podejrzewam że będziecie zaskoczeni rzeczywistością. Chcę się pozbyć (są zniszczone) Najlepiej gdyby trafiły do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów . W Łodzi takie punkty znajdziesz tutaj . Zalegające książki Sprzedaję Jeśli książki są w dobrym stanie możesz wystawić je na portalu typu Allegro , czy Vinted lub w skupach książek. Sprzedając w skupach internetowych musisz poczekać na wycenę (24 - 48 h) - potrzebny będzie tytuł, autor i nr ISBN. W większości przypadków internetowych skupów książek, koszt wysyłki leży po stronie kupującego. Pamiętaj, że skupy mogą nie chcieć zapłacić za wszystkie dodane przez Ciebie pozycje - wycenią tylko te książki, które mają szansę sprzedać. Jeśli zapakujesz książkę spoza wyceny skup ją przyjmie jako darowiznę. Przykłady internetowych skupów książek: skupksiazek.pl skupbook.pl skupszop.pl (część z zysków przekazywana jest na cele charytatywne) Oddaję Chcesz, by książki trafiły do osób, które najbardziej ich potrzebują? Istnieje coś takiego jak bookcrossing.pl . Jest to idea znana na całym świecie. Wystarczy się zarejestrować i dodać książki, które chcesz puścić w świat. poczytajmi.pl - przekazanie książek do bibliotek i publicznych czytelni - darmowy kurier lub nadanie w paczkomacie - więcej info . grupy na portalach społecznościowych np. na fb Śmieciarka jedzie - skorzystaj jeśli chcesz szybko pozbyć się zalegających na półkach tomów. Chcę się pozbyć Zniszczone książki (wybrakowane, nienadające się do naprawy) - w takiej sytuacji pozostaje już tylko skup makulatury. Spokój i możliwość wyprowadzki w każdej chwili - zalety pozbywania się zalegających rzeczy W tej chwili mieszkam w wynajętym na parę dni mieszkaniu, które jest o jakieś 20 m² mniejsze niż moje. To sporo, ale widzę, że tak naprawdę większe nie jest mi do niczego potrzebne. Jeśli miałabym wskazać rzeczy, które mi są niezbędne i je ze sobą przywiozłam (oprócz kosmetyków i szczoteczki do zębów), to byłyby to - poduszka do spania, laptop, ekspres kapsułkowy do kawy i airfryer (można w nim wszystko podgrzać, usmażyć, upiec). Co z ubraniami? Spakowałam właśnie te rzeczy, w których mi wygodnie i dobrze się w nich czuję - nie było ich za wiele. Najlepiej brać ze sobą ciuchy, które możemy dowolnie połączyć, bez zastanawiania się czy coś do siebie pasuje. Pamiętaj Praktycznie zawsze mieszkania wyposażone są w pralkę - dlatego nie warto tachać ze sobą kilku toreb z ciuchami na dwutygodniowy wyjazd - wystarczą dwie kapsułki do pralki! Spróbujcie gdzieś wyjechać na dłuższy czas, sami przekonacie się, których ze sprzętów, czy ubrań tak naprawdę potrzebujecie. Inna zaleta minimalizowania rzeczy w swoim życiu jest tak, że fajnie jest być zawsze przygotowanym na spontaniczne wyjazdy i cieszyć się tym, na czym rzeczywiście Wam zależy.

  • Polskie marki odzieżowe w mojej szafie

    Na blogu pojawiło się już kilka postów na temat ubrań i polskich marek. Tym razem postanowiłam opowiedzieć Wam o ubraniach i dodatkach z polskich marek, które sprawdziłam i mam w szafie od kilku lat. Wszystkie marki, o których wspomnę w tym wpisie tworzą ubrania bejzikowe - bez kolorowych nadruków, są ponadczasowe i wpasują się w codzienne stylizacje i nie tylko. Z ubraniami tych marek możesz stworzyć szafę kapsułową - zminimalizować ilość ubrań i dowolnie miksować je ze sobą tworząc kolejne stylizacje. Wszystkie szyją lokalnie. Wyjątek od reguły Zanim jednak przejdziemy do tych polecajek postanowiłam, że powiem czego nie kupuję w polskich markach i dlaczego. Uwaga, proszę o werble. Chodzi o jeansy, te sieciówkowe zawierają elastan, czego w markach odzieżowych produkujących w duchu “slow” nie spotkamy. Jak zapewne się domyślacie świadome, slow marki produkując jeansy nie używają dodatków, zapewniających rozciągliwość materiałów, bo przez to spodnie rozkładałyby się w przyrodzie o wiele, wiele dłużej. Czy to nie powinno mnie przekonać do spodni bez dodatku elastanu? Oczywiście, problem polega na tym, że spodnie w 100% wykonane z bawełny są twarde, ładnie podkreślają sylwetkę, ale problemem jest wiecznie spięty brzuch. Dlatego, kiedy szukam spodni najczęściej decyduję się na sieciówkowe. Najnowsze mam z Zary, fason Mom fit z 1% elastanu, ale wierzcie mi - nawet ten procent robi różnicę - jeans jest też cieńszy i przyjemnie miękki. Teraz już możemy wrócić do tematu:D Polskie marki odzieżowe, których ubrania mam i sprawdziłam: Elementy Wear Oh mess Patchouli Bloom Boutique Elementy Wear Już od dwóch lat w swojej szafie mam wełniany rudy płaszcz tej marki. Pamiętam, że kiedy szukałam płaszcza o dobrym składzie w mniej standardowym kolorze - czerń czy brąz, to właśnie Elementy zaskoczyły mnie ilością kolorów. Czynnikiem, który najbardziej wpłynął na moją decyzję był super skład - ponad 70% wełny. Kilkukrotnie przemokłam w tym płaszczu, przeżył kilka prań w pralni i z racji że to wełna by również golony (golarką do ubrań). Widzę że nie mogę podlinkować płaszcza bo nie ma ich aktualnie na stronie z racji sezonu wiosenno- letniego, za to wstawiam swoje zdjęcie. Z Elementów mam jeszcze parę ubrań, ale najbardziej polecam właśnie płaszcze. Oh mess Kolejna polska marka z bejzikami w super jakości. Z tej marki postanowiłam kupić brązową wełnianą marynarkę. Już w trakcie otwierania paczki zrobiła na mnie wrażenie dbałość o szczegóły- piękny, delikatny zapach perfum. Ale piękne zapachy paczek to nie temat moich dzisiejszych rozważań. Jeśli chodzi o samą marynarkę - jest przepiękna. Posiada miłą w dotyku podszewkę, ma piękny oversize'owy fason, jest cieplutka - czuję się w niej mega wygodnie. W tej chwili marynarki nie ma w ofercie ale z pewnością, marynarki które znajdziecie obecnie w sklepie wcale nie odbiegają od tej mojej ;) Mają inne składy ze względu na obecny sezon, jestem niemal pewna, że super jakość, z której słynie Oh mess nie uległa zmianie. Patchouli Marka szyje z organicznych dzianin i certyfikowanych tkanin (OEKO-TEX, REACH, GOTS). O Patchouli usłyszałam już kilka lat temu i przed długi czas nie mogłam się zdecydować który model bluzki wybrać. Kupiłam więc longsleeve Malmo v-mini neck ( link ) i t-shirt Brooklyn ecru ( link ). Obie bluzki są super jakości, wykonane z miękkiej bawełny z maleńkim dodatkiem elastanu. Patchouli to sklep, w którym każda sylwetka znajdzie coś dla siebie. Możecie wybrać pomiędzy różnymi wykrojami dekoltów, fasonami - oversize, czy też bardziej przy ciele oraz kolorami. Zawsze, kiedy patrzę na asortyment marki mam skojarzenia z francuskim stylem - to minimalizm w czystej formie. Gdybym mogła wykupiłabym po jednej sztuce z każdego fasonu bluzek. Patchouli to nie tylko “góry” stylizacji, znajdziecie tu kimona, sukienki, dresy, spodnie, body i biżuterię. Moje bluzki z Patchouli wbrew zaleceniom piorę w pralce na programie "mieszane", wraz z opcją suszenia. Nic im się nie dzieje: nie skurczyły się, dzianina się nie pilinguje (nie ma tych kuleczek przy rękawach) i nie trzeba ich golić. Czas na łódzki smaczek BLOOM BOUTIQUE W sklepie znajdziecie wyselekcjonowane ubrania polskich projektantów, które powstały w duchu slow fashion. Znajdziecie tu także biżuterię czy torebki. Pamiętam swoją pierwszą wizytę w stacjonarnym butiku, zachęciła mnie oczywiście kolorowa, ciekawa witryna. Ubrania były inne niż te, które znamy z sieciówek - wyróżniały się formą, niespotykanymi fasonami i doborem materiałów. Z Bloom mam wełnianą bomberkę w żółtym kolorze, wiskozową czarną koszulę z balonowymi rękawami i mega wygodne wiskozowe spodnie w drobną kratę. W szczególności polecam spodnie - mają elastyczny pas, dzięki czemu pięknie dopasowują się do sylwetki nie wpijając się w brzuch. Jeśli więc szukacie dobrych składów, ciekawej formy i możliwości przymiarki w butiku to lećcie do Bloom Boutiqe - sklep znajdziecie w Łodzi, ul. Nawrot 4. Jeśli nie macie jak dojechać polecam sklep internetowy. Kupowanie ciuchów z polskich marek to same plusy? Od kiedy zdecydowałam się na kupowanie ciuchów w polskich markach, kupuję ich mniej. Dzieje się tak ze względu na ich cenę, dzięki temu moje zakupy są bardziej przemyślane - zastanawiam się z iloma rzeczami ze swojej szafy mogę połączyć to ubranie. To wielka zaleta kupowania w polskich markach - mniej ciuchów, szafa kapsułowa, z której dowolne elementy stworzą super stylizację. Dodatkowo ubrania są dobrej jakości przez co posłużą nam przez wiele lat, w najgorszym wypadku sprzedasz je na Vinted , by posłużyły innej dziewczynie. Same zyski ;) W następnym modowym wpisie skupię się na polskich markach produkujących dodatkii i akcesoria - biżuteria, torebki, buty i paski. Co Wy na to?

  • Linoryt, jak zacząć? Wrażenia po warsztatach.

    Linoryt - definicja Linoryt to nic innego jak wykonanie dłutem płaskorzeźby na linoleum, w celu stworzenia odbitek - na papierze lub innych materiałach. Na swoim profilu udostępniłam rolki z warsztatów - zobacz je koniecznie! Co mówi na temat linorytu Wikipedia? Linoryt – technika graficzna należąca do technik druku wypukłego, w której matryca wykonana jest z linoleum; także odbitka wykonana tą techniką. Jak powstaje linoryt? Instrukcja krok po kroku Listę niezbędnych akcesoriów znajdziesz TUTAJ. Instrukcja dotyczy pracy na linoleum. Zrób matrycę W wielkim skrócie - pracę nad linorytem zaczynamy od przygotowania matrycy. Do tego potrzebne jest miękkie linoleum oraz specjalne dłuta do linorytu. Wszelkie linki do produktów umieszczę w dalszej części artykułu. 1. Jeśli już masz linoleum i dłuta czas na naniesienie wzoru ołówkiem na linoleum. Jeśli Twój wzór jest skomplikowany wykorzystaj kalkę - najpierw odrysuj wzór np. z tabletu na kalkę - później pozostaje odwrócenie kalki (rysunkiem do dołu), położenie na powierzchni linoleum i powtórzenie od góry wzoru ołówkiem. Wzór odbije się na linoleum. 2. Wyżłobienie wzoru w linoleum za pomocą dłut Bardzo ważna rzecz - warto wziąć pod uwagę, że podpis pracy czy inne litery muszą być naniesione na linoleum w odbiciu lustrzanym, tak by po odbiciu były czytelne.. W tym bardzo pomaga kalka - w naturalny sposób przeniesiesz pożądany wzór w prawidłowy sposób. Jakie dłuta do linorytu? Do dyspozycji mamy dłuta o kształcie ostrza “u”/”c”- dają efekt zaokrąglonej linii oraz “v” - do stworzenia ostrej kreski. Są też dłuta płaskie, podobne do śrubokrętów płaskich, ale nie do końca przypadły mi do gustu. Pamiętaj, że miejsca matrycy, które zostaną przez Ciebie wyżłobione za pomocą dłut po odbiciu na papierze będą puste - niepokolorowane. Ważne jest aby po naniesieniu wzoru na matrycę dokładnie przemyśleć, które fragmenty wyciąć, a które zostawić. Wszystko zależy od naszej wizji. 3. Upewnij się, że matryca jest OK Możesz to zrobić nanosząc na matrycę grafit - np. ołówkiem lub sztabką grafitową. {przydałby się film lub zdjęcia]. Matryca jest już w 100% pokryta grafitem? W takim razie przyjrzyj się jej dokładnie i sprawdź, czy nie brakuje jakiejś linii, czy to jest ten efekt, jaki chcesz uzyskać? Na tym etapie możesz jeszcze coś wyciąć :) 4. Usuń grafit z powierzchni matrycy Możesz to zrobić korzystając z benzyny ekstrakcyjnej i ręcznika papierowego. Wyczyść matrycę dokładnie, tak żeby resztki grafitu nie trafiły na Twoją odbitkę. 5. Przygotuj papier do odbitki Protip - jeśli chcesz aby Twój wzór odbił się dokładnie na papierze zwilż go np. wodą ze spryskiwacza. Odsącz nadmiar wody szarą gazetą lub ręcznikiem papierowym. Wytnij taki kawałek papieru aby z każdej ze stron był margines co najmniej 4 cm. Wszystko po to by zapobiec przeniesieniu się farby z matrycy poza przygotowaną przez Ciebie powierzchnię na papierze. 6. Nanieś farbę na matrycę Specjalnym wałkiem gumowym nanieś równomiernie farbę drukarską na matrycę - farba nie powinna się dostać w rowki, wyżłobione przez Ciebie dłutem. To ile potrzebujesz farby do wykonania dobrych odbitek to kwestia wprawy. Najlepiej nauczyć się tego metodą prób i błędów. 7. Zrób odbitkę Sprawdź, czy papier nadal jest wilgotny - jeśli już wysechł powtórz proces zwilżania. Następnie nałóż papier na matrycę. Zabezpiecz papier przed poruszaniem się taśmą malarską (np. naklej małe kawałki od góry, dołu, z prawej i lewej stron).. CIężkim wałkiem przejedź po powierzchni papieru - od dołu do góry, od góry do dołu, po skosach. 8. Sprawdź efekty Czas na przekonanie się, czy wszystko wyszło tak jak chcesz. Odczep kawałki taśmy przetrzymując centralną część papieru palcami - tak by papier się nie ruszył względem matrycy. Delikatnym ruchem ku górze unieś papier odczepiając go tym samym od matrycy. Gratulacje! Właśnie powstała Twoja pierwsza odbitka Jaka była moja reakcja po wykonaniu pierwszej odbitki? Obejrzyj!! Co jest potrzebne do linorytu? Czy warto kupić zestaw do linorytu? Lista produktów niezbędnych do linorytu i ich alternatywy Minimum wyposażenia: dłuta (tych samych dłut możecie użyć do drzeworytu) droższe Pfeil - najbardziej polecane są profesjonalne (599 zł za 6 dłut) tańsze RGM (ok. 40 zł za sztukę) najtańsza opcja Essdee komplet do linorytu (ok. 30 zł za 10 dłutek) płyta do linorytu/linoleum płyta do linorytu (są różne rozmiary) (ok. 6 zł za małą płytę) blok Speedy Carve - opcja dla osób, które chcą odbijać wzór wydrukowany na drukarce laserowej (wystarczy zaprasować go żelazkiem), super opcja dla początkujących papier do odbitek - graficzny (ważne, by miał min 250 g) papier do grafiki Canson 250 g farba drukarska np. offsetowa farba do linorytu Renesans (1 kolor to 60 ml - ok. 16 zł) wałek do nakładania farby na matrycę (ok. 30 zł) większy i cięższy - do odbicia wzoru na papierze z matrycy (ok. 60 zł) kalka Blok kalki kreślarskiej A3 Canson - 20 arkuszy (ok. 30 zł) Dodatkowo możesz się zaopatrzyć w: sztabka grafitowa (nie sprawdzi się przy matrycy wyk. z innych materiałów niż linoleum) benzyna ekstrakcyjna (do oczyszczenia matrycy z grafitu, do stosowania tylko przy zwykłym linoleum) Czy warto kupić gotowy zestaw do linorytu? W sklepach plastycznych można oczywiście znaleźć gotowe zestawy i wychodzą one o wiele taniej niż skomponowanie własnego domowego zestawu. Jednak trzeba pamiętać, że nie wszystkie elementy gotowych zestawów mogą Wam przypaść do gustu. Daję znać, co udało mi się znaleźć i czy w zestawie znajdziesz wszystko to, co będzie Ci potrzebne. Najtańszy Zestaw do linorytu Lino Printing Essentials Kit - Essdee - 8 szt. Cena: ok. 100 zł Zestaw zawiera 2 dłuta (a dokładnie jedno dłuto z dwiema wymiennymi końcówkami), 2 płyty do linorytu o tej samej wielkości, stempel do odbicia wzoru, wałek graficzny i czarny tusz. Wszystko co niezbędne znajdziemy w tym komplecie. Zestaw Do Linorytu 22 Elementy ESSDEE Linoryt Cena:ok. 160 zł Zestaw wygląda naprawdę spoko - zamiast drugiego cięższego wałka do odbijania wzorów zestaw zawiera stempel drukarski. W zestawie jest tusz/farba, kilka wyciętych kształtów płyty linoleum i dłuto z wymiennymi końcówkami. Najdroższy Zestaw do linorytu Zieler, 30 elementów Cena: ok.260 zł Zestaw wygląda podobnie do poprzedniego. Różni się jedynie większą różnorodnością płyt do linorytu - tu mamy 16 płyt (w 3 różnych kształtach) i zawiera o jedno dłutko mniej niż wersja wyżej. Jeśli sama miałabym zdecydować, czy komponuję swój zestaw czy kupuję gotowy, jako osoba początkująca zdecydowałabym się na ten najtańszy. Nie warto przepłacać za akcesoria, których nie użyjemy. W każdym z gotowych zestawów mamy do dyspozycji tylko czarny tusz. Jeśli masz w planach tworzenie kolorowych odbitek zaopatrz się w kolorowe farby drukarskie. Dla kogo linoryt? Dlaczego zdecydowałam się na warsztaty z linorytu? Mam w planach przenosić wzory na koszulki, sądziłam, że linoryt będzie do tego super opcją. Mam jednak wrażenie, że może być zbyt pracochłonny. Obawiam się też, że samo powielanie wzorów może nie być zbyt proste przy użyciu tej metody. Będę szukała dalej i mam już coś na oku. Jak tylko się upewnię, czy ta metoda da mi efekt jakiego oczekuję dam znać! Dla kogo nie jest linoryt? Linoryt zdecydowanie nie jest najlepszym hobby dla osób niecierpliwych. Czas, który musimy poświęcić na samo odtwarzanie wzoru na matrycy jest dość długi - w zależności od złożoności. Przy całym procesie powstawania odbitki jest dużo bałaganu - konieczne są co najmniej 2 stanowiska pracy - jeśli chcemy szybko wykonać odbitkę. Widząc cały proces tworzenia linorytu dochodzę do wniosku, że niekoniecznie jest to technika, którą wykorzystam w przyszłości. Nie żałuję uczestnictwa w warsztatach, bo poznałam wielu fajnych ludzi z zamiłowaniem do rękodzieła, i co również ważne stworzyłam też coś pięknego, co dało mi satysfakcję :)

  • Chcesz stworzyć formę silikonową, ale nie wiesz od czego zacząć?

    Jak wiecie stworzyłam parę podstawek z gipsu polimerowego (TU możecie je zobaczyć a nawet kupić). Ten rodzaj gipsu jest płynnej konsystencji i super nadaje się do odlewów. Żeby jednak zrobić odlew musimy mieć jakąś formę - najlepiej z silikonu. Na Aliexpress znajdziemy wiele kształtów. Jeśli jednak chcesz stworzyć własną formę, bo masz pomysł na oryginalny kształt, ale nie wiesz jak ją zrobić, to chętnie Ci w tym pomogę! Z czego można robić formy? Opcji jest sporo. Do wyboru mamy: masę dentystyczną, silikon wielokrotnego użytku, silikon formierski. Alginat stomatologiczny Zacznijmy od masy dentystycznej (alginatu stomatologicznego). Przyznam się że nie testowałam tej metody. Masa denstyczna ma raczej opinię nieodpornej na uszkodzenia, nie nadaje się też do wielokrotnego powielania, może się uszkodzić przy wyjmowaniu gotowych odlewów. Cena masy za 500 g (a dokładnie 453 g): ok. 28,50 zł Testowałam? NIE Masa ma zapach? TAK (ale przyjemny) Używanie masy może być szkodliwe dla zdrowia? NIE (alginat posiada atesty i jest używany przez dentystów do wykonania odlewów stanu uzębienia - musi być zatem nieszkodliwy i bezpieczny) Podsumowanie: Mam przeczucie że alginat może się sprawdzić jako jednorazowa forma. Na pewno nie jest toksyczny. W przeciwieństwie do pozostałych mas ma piękny zapach. Silikon wielokrotnego użytku Szczerze mówiąc od tego zaczęła się moja przygoda z wykonywaniem własnych form. Zamówiłam woreczek z silikonem w formie kostek. Wyglądało to ciekawie. Do stopienia tego silikonu podchodziłam 3 razy, dlaczego? Ponieważ instrukcja mówiła tylko o tym w ilu stopniach topi się silikon. Brakowało jakichś podpowiedzi jak go stopić, w jakim naczyniu, czy w piekarniku, czy też na kuchence… Za pierwszym razem użyłam naczynia do kąpieli wodnej - oczywiście nic się nie działo… Temperatura była za niska. Później postanowiłam spróbować rozpuścić ten silikon w piekarniku - włączając termoobieg i ustawiając temp. na 180 stopni. Tutaj po pół godiznie wierzchnia wartstwa kostek zaczęła się topić. Działo się to jednak nierównomiernie i strasznie długo trwało. Kiedy już miałam się poddać napisałam do sprzedawcy tego wynalazku, z prośbą o pomoc. Dowiedziałam się, że silikon muszę przesypać do garnka i podgrzewać go na średnim ogniu, po jakimś czasie się stopi. Jednak za długie trzymanie na ogniu może spowodować, że masa może przypali… Forma z silikonu wielorazowego może być wielokrotnie używana. Raz wykonaną formę można rozdrobnić i przetopić w coś nowego. No dobra, to wygląda zbyt pięknie, jakie są wady? Podczas podgrzewania silikonu wielorazowego wydziela się okropny zapach, od jego wdychania może się zakręcić w głowie i na pewno nie jest to zdrowe dla naszych płuc, tym bardziej jeśli w domu mamy pupila czy dzieci. Przy tym silikonie najlepiej byłoby mieć oddzielny wywietrznik do odprowadzania tego smrodu. Cena masy za 250 g: ok. 40 zł Testowany przeze mnie? Tak Czy sprawdził się do domowego użytku? Nie Masą można się nią nieźle poparzyć w trakcie przelewania. Forma, którą uzyskałam nie odzwierciedla szczegółów - temperatura w której masa jest lejąca może wpłynąć na obiekt, który chcemy odwzorować (kiedy próbowałam odlać kształt z modeliny lub gliny samoutwardzalne - te przedmioty zaczęły się rozpadać) Masa ma zapach? TAK, masa ma bardzo intensywny zapach, zwłaszcza w trakcie podgrzewania Używanie masy może być szkodliwe dla zdrowia? Tak, nie polecam stosowania tej masy w warunkach domowych ze względu na temperaturę, którą masa osiąga podczas podgrzewania (można się nią mocno poparzyć). Czas potrzebny na roztopienie to aż 30 min ciągłego mieszania masy w garnku. Dodatkowo ten zapach, który pozostaje z Wami na długo i drażni niesamowicie drogi oddechowe (maska na twarzy to minimum zabezpieczeń). Jakie akcesoria BHP są przydatne przy pracy z tym materiałem? Grubsze rękawiczki, maska przeciwgazowa, oddzielne pomieszczenie z wentylacją, fartuch. Podsumowanie: Na pewno nie kupię tej masy ponownie. Praca z tym materiałem wymaga czasu - na roztopienie masy, odizolowanego pomieszczenia (przez zapach) oraz odpornych na temperaturę prototypów do wykonania formy. Przejdźmy więc do ostatniego materiału. Silikon formierski addycyjny - zwycięzca zestawienia Na zakup 1 kg silikonu formierskiego zdecydowałam się po nieudanych próbach z silikonem wielorazowym. Miałam już dość wdychania oparów i chciałam wreszcie cieszyć się ładnymi formami. Silikon formierski, to jako jedyny w zestawieniu materiał typowo stworzony do tworzenia własnych form silikonowych. Nie jest tani, nie można go wielokrotnie przetapiać, ale rzeczywiście można go bezpiecznie użyć w domowych warunkach. Pięknie oddaje szczegóły, a jeśli chodzi o zapach, to forma po ok. 24 h po zastygnięciu nie ma zapachu. Silikonu formierskiego nie trzeba podgrzewać był móc wykonać formę, wystarczy tylko połączyć dwa składniki. W zestawie znajdują się: katalizator i silikon. Wystarczy wymieszać składniki w proporcjach podanych przez producenta na opakowaniu. WAŻNE!! Aby mieć pewność, że forma zastygnie prawidłowo trzeba bardzo dokładnie wymieszać katalizator z silikonem. To właśnie katalizator powoduje zastyganie silikonu i jeśli niedokładnie go wymieszamy mogą powstać miejsca w formie które nie zastygną (będą klejące i narażone na uszkodzenia). Dlatego należy wymieszać masę do uzyskania jednolitego koloru. Info dla niecierpliwych: czerwony katalizator powoduje w miarę szybkie zastyganie silikonu. Cena masy za 1 kg: ok. 139 zł Testowany przeze mnie? TAK Czy sprawdził się do domowego użytku? Tak, formę wykonaną z silikonu formierskiego możemy użyć już po 24 h od jej stworzenia, pięknie odwzorowuje kształt. Masa ma zapach: Tak - katalizator ma dość nieprzyjemny zapach, ale po zastygnięciu formy już go nie czuć. Czas potrzebny na przygotowanie masy: 5 min (dokładne zważenie i połączenie składników) Używanie masy może być szkodliwe dla zdrowia? Nie wiem. Nie wydaje mi się. Jakie akcesoria BHP są przydatne przy pracy z tym materiałem? Rękawiczki jednorazowe i maska, wentylowane pomieszczenie, odzież ochronna typu fartuch. Czy kupiłabym ponownie? Tak, praca z tym silikonem jest przyjemna, szybka i satysfakcjonująca. W dodatku przy zastosowaniu katalizatorów w różnych kolorach powstają śliczne formy (każdy z katalizatorów ma inne właściwości). Tania jednorazowa alternatywa Jeśli szukasz masy do stworzenia jednorazowej formy skorzystaj z czegoś TAKIEGO. Akcesoria potrzebne do tworzenia własnych form Pewnie się zastanawiacie, czy nie inwestując za dużo można wykonać formę nie korzystając ze specjalistycznego, dedykowanego sprzętu - można! :) Trzeba najpierw zbudować coś w rodzaju akwarium - najlepiej z łatwo demontowanymi ścianami. Do wykonania formy w warunkach domowych potrzebujesz: akwarium do zalania prototypu silikonem, zbudujesz je z: silikonowej maty do wyrabiania ciasta (to będzie podłoże) klocków plastikowych (do ścian) dodatkowo do uszczelnienia można użyć plasteliny modelarskiej masy silikonowej prototypu kształtu, który chcesz odwzorować w formie wagi kuchennej - najlepiej sprawdzi się taka do kawy miarki do odmierzania składników papierowego/ plastikowego kubka o pojemności przewyższającej masę silikonu, z którego odlejesz formę, pojemnik musi być na tyle duży abyś z łatwości wymieszał/ła składniki drewnianych dużych szpatułek do mieszania składników i wylewania silikonu do “akwarium” maski przeciwgazowej z filtrem, fartucha, rękawic. Proces tworzenia silikonowej formy - krok po kroku Sama o tym nie pomyślałam przed zalaniem kilku swoich prototypów więc od razu Wam powiem - na początek lepiej jest zacząć od tworzenia płaskich form. Upewnijcie się, że Wasze prototypy nie mają wypukłych części które mogą sprawić problem przy wyjmowaniu z silikonowej formy tak jak ten mój kształt: (ZDJECIE DŁoni na kadzidło) Mnie brakowała takiej instrukcji podczas tworzenia form, więc postanowiłam sama ją dla Was stworzyć na podstawie moich doświadczeń: 1. Na płaskiej, równej powierzchni umieść matę silikonową 2. Na jej środku połóż przedmiot - prototyp, który chcesz odwzorować w silikonie 3. Zbuduj ścianki z plastikowych klocków wokół prototypu - ważne by były trochę wyższe od zalewanego silikonem przedmiotu. Ścianki z klocków nie powinny się stykać z prototypem. 4. Przygotuj masę silikonową - jeśli używasz silikonu formierskiego wystarczy, że połączysz katalizator z silikonem we wskazanych przez producenta proporcjach 5. Dobrze wymieszaną masę silikonową o jednolitym kolorze wlewaj cienkim strumieniem na dno “akwarium”, najlepiej skierować strumień na krawędź akwarium a nie bezpośrednio na prototyp. 6. Jeśli na powierzchni silikonu pojawiają się bąble możesz je przekłuć wykałaczką. Bąble powietrza mogą powodować złe odwzorowanie. 7. Masa silikonowa powinna szczelnie zakrywać prototyp. Lepiej jest wlać więcej silikonu niż za mało. 8. Teraz pozostało oczekiwanie na zastygnięcie formy - patrz na czas podany przez producenta na opakowaniu silikonu. 9. Odformowanie: Kiedy czas zastygania minął i wierzchnia warstwa formy nie jest już klejąca w kontakcie ze skórą można zacząć proces rozłączania klocków - rób to delikatnie aby nie uszkodzić formy. 10. Delikatnymi ruchami odczep matę silikonową od formy, a następnie wyjmij z formy prototyp. Możesz też przyciąć krawędzie silikonowej formy, jeśli pojawił się gdzieś nadmiar przy wyjęciu prototypu, i może mieć to wpływ na odlewy w przyszłości, 11. Gratulacje - właśnie powstała Twoja forma! Coś, o co nie prosiliście a i tak dostaniecie - dodatkowy tip: Jeśli przygotowałeś za mało masy silikonowej - twój prototyp nie jest zalany silikonem w 100% wystarczy że przygotujesz kolejną mieszankę masy i powtórzysz proces zalewania. Pamiętaj! Aby być w 100% pewnym, że forma jest gotowa należy doliczyć czas potrzebny na zastygnięcie od momentu wylania tej świeższej porcji silikonu. Znasz już dobry materiał do stworzenia własnej formy, masz instrukcję - pozostało Ci tylko wykonać prototyp i powielać przy użyciu formy swój ulubiony kształt! To już wszystko w temacie - jeśli kiedykolwiek będę miała do czynienia z innym materiałem, z którego można wykonać formę - dam Wam znać i zaktualizuję ten artykuł. Pamiętajcie, że w większości przypadków nie warto oszczędzać na materiałach do realizowania hobby. Lepiej jest kupić raz, sprawdzony produkt niż ryzykować nieudanymi projektami, czy też problemami ze zdrowiem. Macie jakieś doświadczenia z tworzenia własnych form? A może też zaliczyliście jakiś nieudany zakup?

  • Cudze przekonania vs. miłość do odkrywania nowych pasji

    Myśleliście kiedyś o tym, czy ilość fascynujących Was tematów nie jest przypadkiem za duża? Też słyszeliście, że trzeba ograniczać się w poszukiwaniach pasji i przez co najmniej 60 dni robić jakąś rzecz, zanim postanowicie z nią skończyć? W tym artykule postaram się opisać stan w którym utknęłam na jakiś miesiąc. Miłość do rękodzieła Zacznijmy od początku - od kiedy pamiętam podziwiałam rękodzieło. Razem z tatą odnawiałam drewnianą szafę, kiedy byłam nastolatką. Również w tym okresie spodobał mi się decoupage - zrobiłam piękny kwietnik w stylu prowansalskim. Najczęściej do takich prac wybierałam naczynia i meble, które miały trafić na śmietnik i dawałam im nowe życie. Było tego dużo (w tym szydełkowanie, czy wyszywanie widoczków na tamborku), ale na podstawie tych dwóch przykładów już mogłam wywnioskować, że najbardziej w całym procesie tworzenia interesuje mnie wkraczanie w nową technikę. Nauka o materiałach, z których miałam korzystać, o akcesoriach do wykonywania nowego hobby - to było to. Gips polimerowy Tak samo było z gipsem polimerowym - oglądając filmy Panny Zuzanny tak bardzo spodobał mi się materiał i efekty pracy, że sama chciałam zacząć tworzyć takie podstawki. No i super - na początku było fajnie - bawiłam się wzorami, kolorami, kształtami, ale później obudziła się we mnie chęć zmonetyzowania tej radości, no i to by było na tyle. Stawianie sobie celów sprzedażowych, planowanie social pod sprzedaż - sprawiły, że przestałam czerpać radość z tworzenia. Nie robiłam tego dla siebie, robiłam podstawki w konkretnym celu - by je sprzedać. Czas z tym skończyć. Czy czyjeś zdanie jest ważniejsze od naszych uczuć?? Wyobraźcie sobie że na Instagramie i w podcastach na Spotify znajdowałam tylko i wyłącznie treści osób, mówiących o tym, że częste zmienianie hobby nie jest w porządku, i aby się upewnić czy to coś dla Was należy dać sobie czas - co najmniej 60 dni na rozwój w danej dziedzinie. Wpadłam w tę pułapkę - dałam sobie wmówić, że muszę coś robić przez dłuższy czas, żeby wiedzieć, czy to dla mnie - nieważne, że po pierwszym miesiącu odczuwałam już znudzenie. Masz tak jak ja? Powoli klaruje mi się w głowie wizja przyszłości. Chcę odkrywać nowe pomysły na hobby i kończyć z nimi kiedy tylko poczuję że już się nudzę - taka już jestem. Kwestia monetyzaji hobby wypada z mojej listy priorytetów. W końcu - nic nie muszę, robię tylko to na co mam ochotę i czego naprawdę chcę! Kolejna dziedzina do testowania Nie będąc gołosłowną już Wam zdradzę, że jutro wybieram się na warsztaty z linorytu. I wiecie co, już się cieszę na samą myśl o poznawaniu tej techniki graficznej. Co ze sklepem? Pewnie zastanawiacie się co w takim razie ze sklepem olajarczewska.com/sklep - będę tam wrzucać to, co stworzyłam, ale bez presji, że to moje źródło utrzymania. Mam to już za sobą. Oczywiście będzie mi niezmiernie miło jeśli co jakiś czas zerknięcie do sklepu, ale od tej pory będę się skupiała na sobie i poznawaniu nowych technik i dziedzin sztuki. Dajcie znać, jakie macie przemyślenia co do zmiany zainteresowań? Macie podobnie do mnie, czy raczej jesteście "stali w uczuciach"? Odpowiadajcie w komentarzach lub na IG pod postem informującym o tym artykule.

  • Świadomość, co nam sprawia radość to skarb

    Dawno mnie tu nie było. Remonty, pochłonięcie przez gips polimerowy i parę innych zdarzeń sprawiło, że odstawiłam bloga na boczne tory. Już wracam z mnóstwem przemyśleń i odkryć, którymi chętnie się z Wami podzielę :) Moje poszukiwania W zakładce "O mnie" znajdziecie info, że pracowałam przez ostatnie lata w IT, dowiecie się także jakie mam zainteresowania. Czego tam nie znajdziecie? Jak wiele dziedzin poznawałam wykupując kursy i szkolenia, żeby tylko podjąć próbę sprawdzenia, czy to co właśnie robię daje mi satysfakcję i radość. Mam grubą teczkę dyplomów, w której gromadzę wszystkie odhaczone interesujące mnie dziedziny. Dyplom z kursu grafiki komputerowej, stylizacji ubrań, technika kosmetyki , zarządcy budynków i jeszcze kilkanaście innych. Niezła rozbieżność? Nad tym, czy to nie zbyt oddalone od siebie tematy zastanawiam się tylko przez chwilę - dokładając do teczki kolejny dyplom. Prawda jest taka, że uwielbiam wszystko to, co związane ze sztuką wizualną - co niekoniecznie związane jest z pracą online a raczej z pracą manualną (offline) - jak na przykład podstawki z gipsu polimerowego, które tworzę od ponad miesiąca. Drugą olbrzymią pasją, którą realizowałam podczas pracy w firmach IT jest wspieranie kultury firmy i wszystko to, co związane z szerzeniem “kultury odpowiedzialności”. Brzmi bardzo ogólnie ale chodzi o tworzenie mega prostych procesów, które są zgodne z naturalnym, zastanym porządkiem, w oparciu o współpracowników. Przykład: Jeśli w firmie ktoś chce się dowiedziedzieć ile mu zostało urlopu to wystarczy, że wejdzie w aplikację i samodzielnie sprawdzi co i jak, bez zwracania się do HR lub innych organów. To bardzo uproszczony przykład, ale uwielbiam wszystko upraszczać i rozmawiać z ludźmi, dowiadywać się, jakie rozwiązania wg nich zastosować. Jak szybko zauważyłam że zamiast prowadzenia projektów wolę zajmować się kulturą firmy? Dosyć późno - bo mam tę świadomość od jakichś 3 lat. Czy można było szybciej dojść do tych wniosków - chyba tak, ale świata nie zmienimy i warto się pogodzić z tą myślą. Lepiej przejść do tego jak znaleźć pasję bez względu na czas i wiek. Sposoby na znalezienie pasji Możecie podejść do tego wybierając jedną z dróg lub je łącząc: 1) Wykonując test, który znajdziecie w jednym z moich poprzednich artykułów “CO SPRAWIA, ŻE RANO CHCE CI SIĘ WSTAĆ Z ŁÓŻKA?”, ale żeby go zrobić i tak dobrze jest mieć już świadomość, które zadania są dla Was łatwe i przyjemne, a które Was męczą 2) Testując pomysły na siebie - wykupując kursy online lub na żywo - polecam opcję “na żywo” bo możecie wtedy zadawać pytania prowadzącemu. Ewentualnie zamiast kursów i szkoleń możecie skorzystać z YouTuba i jego niezliczonych zasobów :D Znajdziecie tam filimiki instruktażowe chyba do wszystkiego :P Jak wiecie interesuje mnie stylizacja ubrań, tworzenie ich od postaw itp. Ostatnio byłam na warsztatach z tworzenia dodatków, organizowanych przez LPP - polski koncern odzieżowy odpowiedzialny za takie marki jak Mohito, Reserved czy Sinsay. Dzięki temu, że był to warsztat na żywo mogłam zadawać wiele pytań instruktorom (profesjonalnym projektantom odzieży i akcesoriów) w trakcie i po warsztatach. Wnioski po tym doświadczeniu: “fast fashion” nie jest dla mnie, ilość czasu na złożenie całej kolekcji na jeden sezon jest bardzo krótki i wymaga wzmożonej pracy wszystkich działów. Brakowało mi poczucia że projektując dodatki robię coś co jest praktyczne i ponadczasowe - bo w fast fashion nie są to priorytety. To totalnie nie moja bajka, ale cieszę się że uczestniczyłam w tych warsztatach - były darmowe a ja wyniosłam z nich bardzo dużo i mogę odhaczyć projektowanie ubrań w fast fashion ze swojej listy zainteresowań :P Z płatnych kursów online polecam platformę Domestika - niskie ceny kursów i dużo ciekawych treści + materiały do ćwiczeń. Jeśli interesuje Was mega specjalistyczny kurs, to szukajcie u źródła. Przykład: interesuje mnie stylizacja ubrań - najbardziej znaną osobą w tym zawodzie w Polsce jest Osa Osobista Stylistka, przy okazji bardzo lubię jej filmy na YT, więc kupuję jej autorski kurs :) Im szybciej, tym lepiej Wiele osób oczekuje że wizja wymarzonego zawodu spadnie na nich podczas snu, większość rodziców oczekuje od swoich dzieci że te podejmując decyzję o wyborze liceum już wiedzą, jaki zawód chcą wykonywać w przyszłości… Sorry, ale to tak nie wygląda :P Każdy z nas ma swój czas i miejsce, kiedy dociera do nas, co tak naprawdę lubimy robić. Niektórzy odkrywają to w wieku kilkunastu lat (bo mają przestrzeń do testowania hobby), a inni po 60 tce, kiedy już dociera do nich, że nie ma co się kierować zdaniem innych. To nigdy nie powinno mieć miejsca, a jednak się zdarza Wmawianie, czy nawet sugerowanie komuś (niestety najczęściej dotyczy to dzieci, dla których dorośli są wzorem), co naszym zdaniem powinien robić w życiu. Odwróćmy sytuację - wyobraźmy sobie że jesteśmy tym dzieckiem które wkracza w dorosłe życie realizując wizję rodziców - kończy studia na kierunku architektura wnętrz. Podczas studiów i pracy w zawodzie widzi, że to nie jest coś, co daje mu radość, wręcz powoduje depresję. W którymś momencie dociera do niego, że wie co powinien robić, ale wraz ze zmianą zawodu, traci kontakt z rodzicami, bo oni są zawiedzeni jego wyborem. To naprawdę nie musi tak wyglądać. Każdy ma swoje życie i ma prawo decydować o sobie, rodzina jest po to by się wspierać w trudnych chwilach i cieszyć się wspólnie sukcesami. W życiu najważniejsze jest to czy ktoś jest szczęśliwy, potrafi zatonąć w swojej pasji a nie to czy spełnia czyjeś standardy i oczekiwania. Jeśli tak nie jest, warto się choć na chwilę odciąć od nieżyczliwych nam ludzi i robić swoje i poczekać aż sami będą szukać kontaktu. Szukanie pasji w dorosłym życiu jest wielkim przywilejem i nie każdy ma możlwiość zrezygnować z pracy w której się nie realizuje, na rzecz niepewnych poszukiwań, z których nie wiadomo, czy da się utrzymać. Co jest rozwiązaniem tego problemu - możlwiość i przestrzeń na szukanie pasji w jak najmłodszym wieku. Podsumowanie: Nie ma limitu wieku, podczas którego mamy czas na odkrycie pasji czy zawodu Zamiast sugerować się czyimś zdaniem kieruj się tym, co sam czujesz - jeśli przyjemność sprawia Ci tworzenie biżuterii - rób to :D Jeśli szukasz pomocy w odkrywaniu, co tak naprawdę chcesz robić w życiu skorzystaj z pomocy specjalisty - np. psychologa Jeśli masz kilka pomysłów - kilka pasji - testuj je po kolei - wykupując kurs, idąc na warsztaty, czy szkolenia - spisuj wnioski po każdym takim doświadczeniu Nigdy nie jest za późno na odkrywanie pasji Jeśli ktoś Ci mówi, że masz za dużo zainteresowań to się tym nie przejmuj - realizuj się w każdej z nich, możesz je nawet miksować ze sobą Dajcie znać na IG czy podobał Wam się tekst! Jeśli z czymś się nie zgadzacie napiszcie do mnie wiadomość. Mam nadzieję że dla tych z Was, którzy mają jeszcze opory przed wzięciem życia w swoje ręce trochę pomogłam i dodałam otuchy! Pamiętajcie, że zawsze znajdziecie u mnie wsparcie :)

  • FRIS® i Gallup - dwa sposoby, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie

    W tym wpisie chcę się z Wami podzielić innym sposobem szukania swoich umiejętności i preferencji zawodowych niż ich testowanie ich w autopsji. Co się zmieniło w moim życiu po badaniu FRIS® i teście Gallupa? Przekonajcie się sami! Po co w ogóle się testować? Kiedy po studiach przez jakiś czas nie mogłam znaleźć dobrze płatnej pracy stwierdziłam, że nie mogę być wybredna i muszę się skupić na tym jak nie umrzeć z głodu, co oznaczało przyjęcie każdej pracy, która da mi szansę na normalne życie. Rzeczywistość szybko weryfikuje nasze plany i ani tytuł mgr dziennikarstwa, ani dyplom technika kosmetyki nie dają gwarancji zatrudnienia. To była moja historia - ale mam wrażenie, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. W ten sposób dochodzimy do wniosku że może i fajnie było się uczyć rzeczy, które nas interesują ale trzeba odnaleźć się na stanowiskach, na które jest zapotrzebowanie na rynku pracy. Wkraczamy w nowy nieznany świat zapominając o tym, co tak naprawdę nas kręci, jakie mieliśmy plany. To jak noszenie zimą non stop szarego swetra, w którym jest nam ciepło, ale nie jest w naszym stylu - mam taki :P Wy też? Budzimy się po paru latach bo czujemy się nieszczęśliwi i chcemy coś zmienić w swoim życiu. Wtedy do gry wkraczają badania FRIS® i Gallup Miałam to szczęście, że w mojej ostatniej firmie FRISuje się każdego pracownika już po okresie próbnym. Moją trenerką była Ania Kaznodziej. Gdybyście kiedyś chcieli się przetestować, to bardzo polecam Anię;) Co to takiego FRIS®? Badanie FRIS to okazja do przyjrzenia się sobie i temu, jak bardzo Twój naturalny Styl Myślenia wpływa na Twój sposób zachowania, komunikowania się, podejmowania decyzji. Pomoże Ci zrozumieć, dlaczego niektóre cele i zamierzenia osiągasz łatwo, a inne przedsięwzięcia stanowią trudność. Dzięki FRIS wykorzystasz swój potencjał! Źródło: Fabryka Warsztatów Do czego może się przydać badanie FRIS®? Dzięki temu że wszyscy pracownicy firmy są przebadani można tworzyć zgrane zespoły projektowe. A nawet jeśli dochodzi do jakiegoś sporu to łatwo go rozwiązać korzystając właśnie z wyników badań FRIS® - nieporozumienia są przecież powodowane przez odmienny styl myślenia lub działania. Wystarczy przyjrzeć się stylowi myślenia osoby z którą chcemy dojść do porozumienia i przegadać wyjścia z sytuacji. Co wynik FRIS® oznaczał dla mnie? Upewniłam się, że lubię rywalizację i przemyślane działania. Mój wynik to Zawodnik Analityk. Raport, który otrzymuje się po badaniu ma aż 20 stron. W nim znajdziecie nie tylko informacje na swój temat ale także info o współpracy z odmiennymi stylami myślenia i działania. Z raportu dowiecie się również za co najczęściej krytykowane są osoby reprezentujące każdy ze stylów myślenia. W moim przypadku - Zawodnika najczęściej krytykuje się: dosłowność, czy brak dyplomacji. Czy się z tym zgadzam? Już nie. Pracuję nad swoją dyplomacją i myślę, że jest z nią coraz lepiej. Warto przeczytać cały raport - sama w pierwszej chwili zerknęłam tylko na opisy dla mnie a nie zwróciłam uwagi że to instrukcja obsługi dla wszystkich typów osób z którymi przyjdzie mi pracować. Jeśli chcesz się dowiedzieć jakie realne przełożenie na moje życie miało to badanie przejdź do sekcji Podsumowanie. Czy FRIS® nie wystarczy? Jeden rabin powie tak, drugi powie nie. Tak jak pisałam wcześnie czasami jest tak dużo zadań do realizacji w pracy, że zapominamy o swoich dokonaniach i o tych momentach, w których czuliśmy spełnienie w pracy. Aby sobie o nich przypomnieć skorzystałam z badania CliftonStrengths®, potocznie zwanego testem Gallupa®. Tutaj znajdziesz więcej info - CliftonStrengths Zdecydowałam się na zakup top 5, czyli cechy dominujące. To co jest bardzo istotne podczas wykonywania badania, to ograniczony czas na odpowiedź, trzeba się od razu decydować na stwierdzenie, które najbardziej do nas pasuje. Po badaniu otrzymujemy wyniki - 5 dominujących, wrodzonych talentów. Jeśli będziemy nad nimi pracować staną się naszymi mocnymi stronami. Test można rozwiązać po polsku. Dlaczego piszę, że dzięki temu testowi przypomniałam sobie o tych fajnych momentach, zadaniach, które sprawiły mi dużo radości? Ponieważ w top 5 znalazły się: Indywidualizacja Właśnie to, co sprawia że umiem naprowadzać ludzi na realizację zadań z uszanowaniem wyznawanych przez nich wartości. Poza tym, dobrze mi idzie dopasowanie zadań do ludzi i tworzenie zespołów. Naprawianie Tu przypomniałam sobie o wszystkich tych momentach, gdy współpracowałam z Zarządem i HRami nad optymalizacją procesów wewnętrznych, oraz o łagodzeniu konfliktów poprzez rozmowy, w których byłam facylitatorem. Nie lubię też ignorowania problemów, za to uwielbiam je rozwiązywać. Wizjoner Dzięki temu talentowi wielokrotnie udawało mi zapobiec “katastrofom”, ponieważ umiałam przewidzieć negatywne skutki szybkiego, nieprzemyślanego działania. Taka analiza SWOT w czasie rzeczywistym. Bliskość/Relator W trakcie dużych imprez mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, a to wszystko przez ograniczony czas poświęcony na każdą nową osobę. Wolę poznawać ludzi 1:1, dzięki temu nawiązywane przeze mnie relacje są długotrwałe. Często jest tak że zwracają się do mnie nawet obce osoby, które opowiadają mi o swojej sytuacji przeczuwając że mogą mi zaufać i zajmę się rozwiązaniem ich problemu ;P Odpowiedzialność Za każdym razem, kiedy mam przydzielona jakieś zadanie robię wszystko, by dowieźć je na czas, często pokonując własne ograniczenia. Tak było np. z przygotowaniem contentu na stronę eEngine Academy – gdy razem z Marcinem umówiliśmy się na konkretny termin i przygotowaliśmy swoje wersje stron ofert kursu. Kiedy pracuję w większych zespołach odpowiedzialność przejawia przede wszystkim słuchaniem - dzięki temu można dowiedzieć się kto gdzie utknął i jakiej pomocy potrzebuje. Jeśli interesuje Was znaczenie i rozwijanie talentów Gallupa: na stronie badań CliftonStrengths znajdziecie materiały, kursy i książki jeśli chcecie posłuchać po polsku na YT o talentach to TUTAJ dużo materiałów do ćwiczeń zapewnia też Pani Swojego Czasu - TUTAJ Podsumowanie - realne przełożenie wyników badań na życie Kto częściej pisze opinie - zadowoleni z usług czy rozczarowani? Niestety - rozczarowani. Ze świadomością swoich talentów (Gallup), swojego stylu myślenia i działania (FRIS®) łatwiej zrozumieć swoje reakcje. Można dokonać retrospektywy momentów, w których poniosły nas emocje i przeanalizować, dlaczego właśnie tak zareagowaliśmy i jak tego uniknąć w przyszłości. Mając wyniki tych badań zyskujemy przewodnik po własnych emocjach i możemy się uczyć jak być lepszymi w pracy i w życiu. Czy moim zdaniem warto wziąć udział w teście Gallupa i badaniu FRIS®? Oj tak :) Mam tu nawet dobre porównanie - moja ulubiona stylistka - Osa zrobiła kurs “Przegląd szafy” - polega on na tym, że krok po kroku dowiadujemy się co nam tak naprawdę się podoba i wyrzucamy z szafy wszystko, co w niej mamy by dokonać selekcji i pozbyć się ciuchów, które już do nas nie pasują lub wiążą się z jakimś momentem w naszym życiu i mamy do nich sentyment. FRIS i Gallup również pokazuje nam to, co tak naprawdę nam w duszy gra i co powinniśmy wyrzucić bo zaśmieca nam życie i głowę.

  • Nieprzewidziane skutki lepienia w glinie

    Obiecałam, że bedę się dzieliła przemyśleniami z moich doświadczeń w szukaniu pasji - oto one. Muszę Wam coś zdradzić - chyba wiem dlaczego tak bardzo ciągnie mnie do gliny - chodzi o cały proces tworzenia glinianych naczyń. Jest długi, wymaga cierpliwości, ale jest piękny i konieczny jest dystans do siebie i swoich prac. Konsekwencje i przestrogi - dolegliwości po lepieniu z gliny samoutwardzalnej Nigdzie o tym nie pisałam, ale po ulepieniu i szlifowaniu moich pierwszych naczyń miałam tydzień “wolnego” na antybiotyk - początkowo nie wiedziałam dlaczego mam zapalenie uszu i gardła i zapalenie spojówek. Kiedy po odstępie tygodnia drugi raz zabrałam się do szlifowania znów poczułam ostry ból uszu i całą resztę - dopiero powiązałam fakty. To wszystko przez szlifowanie bez maski i gogli!!! Ile mnie kosztowała ta lekcja życia - mniej więcej 250 zł :P Tyle trzeba było wydać na l lekarza i leki :D Człowiek się uczy przez całe życie! W międzyczasie zapisałam się na warsztaty z lepienia z gliny. Przed warsztatami trafiłam na YT na ten oto film - Tom uczy się w nim procesu tworzenia glinianych kubków od zera. Tom na swoim kanale próbuje nowych rzeczy od podstaw - warto go obserwować - może jakaś dziedzina wpadnie Wam w oko! Byłam przekonana, że warsztaty, na które idę będą przypominały to, co widziałam u Toma Scotta. Niestety, tak nie było. Wszystko przez nieporozumienie 😛. Zawiodła komunikacja i moja niewiedza - warsztaty na które powinnam się zapisać to te z toczenia na kole garncarskim lub lekcja indywidualna, a nie “Warsztaty z ceramiki dla początkujących”. Mimo tej pomyłki cieszę się, że byłam na zajęciach - dzięki temu zobaczyłam jakie ciekawe naczynia mogą powstać z gliny - rzeczy praktyczne - “w moim guście”, to tylko niewielka część tego, co zobaczyłam w pracowni Kasi. 26.04 wracam do pracowni, żeby szlifować moje wypieczone w specjalnym piecu naczynia. Jestem bardzo ciekawa czy przygotowane przeze mnie 2 talerzyki “oczka” i poidło przetrwają ten wypiek bez szwanku. ZDJĘCIA MOICH NACZYŃ ulepionych na Warsztatach A co się takiego może stać? Wystarczy zostawić bąbelek powietrza w strukturze naczynia a ten pęknie w trakcie wypiekania… tworząc nierówną powierzchnię i tyle roboty pójdzie na marne. Po szlifowaniu następuje proces szkliwienia - to chwila na podjęcie decyzji - lubię kolor i strukturę surowej gliny czy chcę jej nadać konkretny kolor i gładką fakturę. Szkliwienie gliny - po co? Przy glinie samoutwardzalnej nie użyłam szkliwienia ponieważ nie chciałam inwestować za dużo przy pierwszej próbie i wiedziałam ,że wiąże się to z wypiekiem w bardzo wysokiej temperaturze (w specjalnym piecu). Szkliwienie zabezpiecza gliniane naczynia przed kruszeniem się i wszelkimi konsekwencjami bliskiej styczności z wodą. Glina jest po prostu skałą osadową, a kiedy nie jest zabezpieczona szkliwem, rozmięka pod wpływem wody. BHP przy szlifowaniu Pewnie domyślacie się, że po doświadczeniach z ostatnich procesów szlifowania jestem mądrzejsza. Zatem w trosce o swoje zdrowie i portfel postanowiłam tym razem zakupić coś w tym rodzaju - Maska przeciwpyłowa z goglami. Źródło: Glovex Prawda, że te gogle z maską wyglądają jak genialny wynalazek? Jeszcze nie wiem czy zdecyduję się na ten model, ale na pewno odwiedzę sklep budowlany i coś sobie dobiorę. Nie omieszkam wkleić zdjęcia w swoim nowym ekwipunku. Co dalej - czy glina ma szansę stać się pasją? Po tych zdrowotnych przygodach zaczęłam się zastanawiać poważnie nad tym, czy jeśli ma się serce do jakiejś aktywności, ale konsekwencje przerastają zalety, to lepiej to kontynować czy zapomnieć? Nie myślę tutaj tylko o mojej sytuacji i glinie ale o każdym z nas kto musi wybrać, czy zostanie przy aktywności, która sprawia mu dużo radości, ale w jakiś sposób źle na niego wpływa. Daję ostatnią szansę glinie - do końca miesiąca na pewno opiszę jaką decyzję podjęłam. Dajcie znać w komentarzu na Instagramie, czy macie taką pasję z któej musieliście z jakiegoś powodu zrezygnować. Co to była za pasja?

  • Top 6 - miejsca na śniadanie w Łodzi

    Nadchodzące dni wolne, to czas odpoczynku od pracy - a jak najlepiej odpoczywać? Jedząc przepyszne śniadanie i popijając wyśmienitą kawusię w ulubionej kawiarni. Chyba, że w ciagu tygodnia możecie pozwolić sobie na rozpustę i zjeść coś pysznego na mieście, tym bardziej zapraszam do lektury. Musicie coś o mnie wiedzieć - jem przede wszystkim oczami. Jeśli posiłek pięknie wygląda, to są duże szanse, że wszystko zniknie z talerza. Kiedy gotuję dla siebie trwa to zwykle długo, bo potrzebuję czasu na udekorowanie talerza sałatką itp. Dlatego, kiedy nadchodzi weekend, z radością i ulgą myślę o odwiedzeniu kawiarni, w której zjem piękne, smaczne śniadanie. Podzielę się z Wami moją listą najlepszych miejsc na śniadanie w Łodzi pod warunkiem, że zostawicie coś dla mnie. Jeśli nie znaleźliście w tym poście swojego ulubionego miejsca napiszcie proszę do mnie na Instagramie i podajcie nazwę. Będę Wam bardzo wdzięczna! MORNING coffee & more Koleżanki Cafe Caffe przy ulicy Nie pytaj Fabryka Śniadań Ciasno Jak W Ulu MORNING coffee & more 📍 Żeligowskiego 46 ⌚ od pon. - pt. 7:00 - 19:00, w sob. od 8:00 -19:00, niedz. 9:00 - 16:00 Źródło: MORNING coffee & more Mała kameralna knajpka z przytulnym klimatem, często można tu spotkać pieski. Przez cały dzień możecie zamówić “coś” z menu śniadaniowego. To co wyróżnia “Morning”, to menu śniadaniowe z preclami zamiast “zwykłego pieczywa”. Oczywiście chleb, bułki czy croissanty też tu dostaniecie - ja jestem zakochana w preclach. Za każdym razem, kiedy tu jestem robi na mnie wrażenie, jak szybko śniadanie wraz z przepyszną kawą trafia na stolik. Koleżanki Cafe 📍 Tramwajowa 17B/U3 ⌚ od pon. do sob. 8:00 - 17:00, w niedz. 9:00 -15:00 fb profil Źródło: Koleżanki Cafe Miejsce w sam raz do weekendowego chillu - cudowne słodkie wypieki, przepyszna chałka podawana do śniadania i kawa. Już przy wejściu można przyjemnie zaskoczy Was rodzinna atmosfera, która sprawia że nie będziecie chcieli wychodzić. W lokalu często bywają pieski - kolejny argument żeby zostać na dłużej. Śniadania, to klasyki w super wydaniu - co ciekawe tutaj po raz pierwszy widziałam w menu 2 opcje śniadania angielskiego - mniejsza “na mały głód” i powiększona “XL”. Oprócz wspomnianego już “angielskiego” polecam hummus - znajdziecie go w jednym ze śniadań (tym z pastami) oraz w gablocie, przy ladzie - w słoiczku - do kupienia. Opcji śniadaniowych jest dużo. Caffe przy ulicy 📍Kilka lokalizacji: Caffe przy ulicy TEO - Wici 34, 91-150 Łódź ⌚ pon. - sob.: 8:00 - 20:00, niedz. 9:00 - 20:00 Caffe przy ulicy BAŁUTY - Łagiewnicka 120, 91-471 Łódź, ⌚ pon. - sob.: 8:00 - 20:00, niedz. 9:00 - 20:00 Caffe przy ulicy RETKINIA - Aleksandra Kostki-Napierskiego 1, 94-056 Łódź ⌚ pon. - sob.: 8:00 - 20:00, niedz. 9:00 - 20:00 Caffe przy ulicy ŚRÓDMIEŚCIE - Nawrot 1a, 90-060 Łódź ⌚ pon. - sob. 8:00-18:00, niedz. 9:00 -18:00 Caffe przy ulicy CHOJNY - Rzgowska 219, 93-317 Łódź ⌚pn. sob.- 8-20:00, niedz. 9:00 - 20:00 fb profil Źródło: Caffe przy ulicy Caffe przy ulicy, to już łódzka sieć kawiarni. Można tu przyjść w ciemno z najwybredniejszymi niejadkami - wiadomo, że wszystkie oferowane dania w menu są pyszne i pięknie podane. Każdy lokal ma swoje śniadanie “firmowe”- TEO, BAŁUTY itp. Dodatkowo co tydzień możecie skorzystać z oferty śniadania tygodnia - szukajcie jej przy kasie. Można tu przyjść na ciepłe śniadanie już od ósmej. Jeśli chcecie tu zjeść kolację - też możecie, bo większość lokali działała do 20:00. To co wyróżnia Caffe przy ulicy od reszty miejsc z mojego zestawienia, to wystrój wnętrz - każdy z lokali wygląda inaczej, w każdym jest mega przytulnie. Jeśli interesują Was ciekawe, wyróżniające się wnętrza, polecam w szczególności odwiedzić lokal na Nawrot (Śródmieście) - jest tam po prostu pięknie. Źródło: Caffe przy ulicy Zapomniałam o najważniejszym - to co po raz pierwszy przyciągnęło mnie tutaj to bajgle - spróbujcie koniecznie tego z jajkiem - pyszka. Nie pytaj 📍 Skupiona 1 93-323 Łódź, Chojny ⌚ wt - czw. 10:00- 19:00, pt. - sob. 10 -21, niedz. 10:00 -19:00 🍽‍️ menu Źródło: Nie pytaj Lubicie połączenia - słodki + słony? “Nie pytaj”, z tego co wiem jedyne miejsce w Łodzi, gdzie możecie spróbować połączenia masła orzechowego z bekonem w toście - znajdziecie je w menu pod nazwą “peanut butter madame”. Spróbujcie też chałkoboxów - myślę, że najedzą się nimi name 2 osoby. To zdecydowanie najbardziej oryginalne śniadania jakie uda Wam się znaleźć w Łodzi. Kawa to kolejny powód żeby tutaj przyjść - jest pyszna, wyrazista. Tutaj również można spotkać pieski. W gablocie ze słodkościami znajdziecie dzieła sztuki, które przy okazji nadają się do jedzenia - aż szkoda zjadać. Fabryka Śniadań 📍 Rzgowska 26/28 93-172 Łódź ⌚ pon. - pt. 7:30 - 17:00, sob. niedz. 9:00 - 17;00 fb profil Żródło: Fabryka Śniadań W menu znajdziecie: bajgle, wrapy i klasyki Najlepsze miejsce na śniadanie jeśli jesteście w pobliżu Górniaka lub Ogrodów Geyera. Jak w każdym dobrym miejscu czasami trzeba poczekać w kolejce na zwolnienie stolika, ale gwarantuję Wam śniadania w Fabryce Śniadań są tego warte. Jeśli tak jak ja uwielbiacie bajgle, spróbujcie tego z łososiem :) Dla fanów klasyków też się coś znajdzie - “zestaw przaśny” z kiełbasą i jajkami, czy croissant ze smarowidłami. Wnętrze lokalu też robi wrażenie (co możecie zobaczyć na zdjęciu) - klimat industrialny. Źródło: Fabryka Śniadań Ciasno jak w ulu - Księży Młyn 📍 Księży Młyn 16 90-345 Łódź ⌚ śr -czw. 10:00 - 20:00, pt. sob. 10:00 -21:00, niedz. 9:00 - 18:00 🍽‍️ Menu Źródło: Ciasno jak w Ulu - Księży Młyn Super lokalizacja - klimatyczny Księży młyn, W menu znajdziecie śniadanie z kaszanką w roli głównej, jajecznicę, czy wariację nt. śniadania angielskiego, opcja vege też jest. Jeśli lubicie kaszankę, to koniecznie spróbujcie “KaszankowLove”. Śniadanie zjecie tutaj do godziny 13:00, później obowiązuje inne menu. Jeśli nie zdążycie na śniadanie, spróbujcie chociaż ciast - polecam w szczególności tartę brulee. Ciekawostka - w menu do niedawna można było znaleźć posiłek dla swojego pupila :) Podsumowanie zestawienia To już wszystkie najsmaczniejsze łódzkie “śniadaniownie”. Oczywiście mam świadomość że miejsc oferujących ofertę śniadaniową jest wiele, ale przekazuję Wam tutaj moje top 6. Mam nadzieję, że korzystając z tej listy będziecie pozytywnie zaskoczeni doznaniami kulinarnymi. Ostatnie przypomnienie! Macie coś do polecenia? Dajcie mi znać na Instagramie - w komentarzu pod postem do tego artykułu lub w wiadomości prywatnej.

  • Uwierz w ducha i zacznij lepić w glinie!👻

    Jak pewnie pamiętacie ten blog powstał po to, żebym przekonała się na własnej skórze, które z moich licznych zainteresowań staną się moją przyjemną rutyną. Były już stylówki, polskie marki, kino i malowanie. Czas na tworzenie naczyń z gliny Spokojnie - nie jestem psychofanką Uwierz w ducha, po prostu tak mi się skojarzyło - glina = Demi Moore i Patrick Swayze 😃 Dlaczego glina? Na razie wybrałam tworzywo, które nie potrzebuje specjalnych przygotowań - jest samoutwardzalna i nie trzeba jej rozrabiać tak jak np. gipsu. Glinę możecie kupić w bloczkach (o różnej masie) i od razu po przyjściu do domu zacząć w niej lepić. Uprzedzam, że był to dla mnie test - nie wiedziałam, czy się przekonam do lepienia w glinie dlatego używałam akcesoriów, które już miałam w domu i oprócz gliny niczego nie kupiłam. To co powstało było dla mnie MVP (minimal valuable product). Czy z lepienia w glinie wyszło coś fajnego i jest co rozwijać? O tym przekonacie się sami w dalszej części wpisu, ale już mogę zdradzić - rzeźbienie bardzo się spodobało! Przygotowania do lepienia: Przed otwarciem paczki z gliną narysowałam w swoim szkicowniku 3 pomysły na naczynia. Nie wiedziałam wtedy jeszcze że zostanie mi jeszcze gliny więc pozostałe 2 formy wykonałam spontanicznie. Moje drewniane biureczko zabezpieczyłam kartonem. Wszystkie przydatne akcesoria położyłam na biurku, w zasięgu ręki. Były to: - szklana miseczka jako forma do pierwszego mojego wytworu - talerzyk na biżuterię, korek od perfum, - wykałaczki, - nożyk stolarski - listek roślinki domowej do odbicia na glinie - łyżka do sosu - jako forma do talerzyka w kształcie liścia, - metalowe prostokątne opakowanie jako forma do paletki na farby, - miseczka z wodą - woda służy uelastycznianiu gliny i powoduje że glina wolniej zasycha i nie pęka w trakcie wyrabiania. Nie mogłam znaleźć w domu wałka do ciasta, więc do wyrównania masy użyłam rolki folii spożywczej (nie martwcie się - i tak nie używałam tej folii). Otwarcie opakowania z gliną :) Co ulepić z gliny? Ma być ładnie, czy praktycznie? Zacznę od tego, że lubię kiedy przedmioty łączą w sobie te dwie funkcje - są ładne i praktyczne. Tak też podeszłam do tego zadania. Postanowiłam zrobić coś, z czego będę korzystała na co dzień i nie będą to kolejne kurzołapki. Z mojego pierwszgo opakowaniaj gliny powstały: Okrągła miseczka na biżuterię, Miseczka (pewnie też na biżuterię) w kształcie liścia, Paletka do malowania - na akwarele itp. na 6 kolorów z miejscem na odłożenie pędzla (paletka, z której obecnie korzystam jest malutka, ma małą pojemność i brakuje mi w niej miejsca na pędzel), Prostokątne naczynie - rynienka dla pędzelków - kolejne akcesorium do malowania - do odłożenia kilku pędzli na raz (przydatna, kiedy malujemy coś skomplikowanego), Malutki listeczek - jeszcze nie znam jego przeznaczenia ale zostało mi już mało gliny i jedyne co przyszło mi do głowy to forma liścia. Proces tworzenia miseczki możecie zobaczyć - udało mi się nagrać ten fragment. A do obróbki gliny użyję frezarki do paznokci 🤷‍♀️ Naczynia po wyschnięciu lekko zmieniły formę - zwłaszcza okrągła miseczka na biżuterię, która poczuła mocną więź ze szklaną miską, na której leżała podczas schnięcia. Zauważyłam to po godzinie od odłożenia, więc nie było większych problemów - podważyłam krawędź gliny i odczepiłam ją od miski. Co nie zmienia faktu, że masa była wtedy jeszcze plastyczna, a brzegi lekko się zniekształciły. Co do reszty naczyń, na każdym pojawiło się jakieś pęknięcie - drobne, ale jednak. Prawdopodobnie powinnam użyć więcej wody do wyrobienia masy przed nadaniem jej formy. Nauczona doświadczeniem dowiedziałam się również, że kiepskimi naczyniami do nadawania formy glinie jest metal i szkło - lepiej się sprawdzi coś silikonowego, gumowego. Naczynia schły 48 h - w tym czasie nic z nimi nie robiłam. Po dwóch dniach sprawdziłam, czy glina już kompletnie wyschła i wzięłam się za obróbkę - a że nie miałam pod ręką papieru ściernego o wysokiej gradacji, postanowłam użyć frezarki do paznokci, która przecież ma w zestawie mini rolki z papierem ściernym. Może i nie było łatwo równo zeszlifować krawędzie naczyń, ale polecam ten sposób ze względu na szybkość. Frezy których używałam były w kształcie walca - dzięki czemu super sprawdziły się do wykończenia otworów na pędzelki w rynience na pędzle. Przed przystąpieniem do wyrównywania powierzchni naczyń frezarką dobrze jest zabezpieczyć oczy, ubrania i podłoże (podłoga/biurko). Glina strasznie się pyli. Polecam rozcięty worek na śmieci do przykrycia biurka i ubrań, duże okulary i maseczkę chirurgiczną (na pewno znajdzie się jeszcze w domu). Naczynia są już wygładzone, już wtedy miałam wizję które z nich pomaluję, a które zostawię w kolorze gliny. Do malowania gliny użyłam farb akrylowych, a do wykończenia krawędzi wykorzystałam złoty metaliczny pisak. Wyszło to tak: Do malowania gliny użyłam farb akrylowych, a do wykończenia krawędzi wykorzystałam złoty metaliczny pisak. Wyszło to tak: Chciałam, żeby wszystkie wykonane naczynia były odporne na wodę i zostały ze mną jak najdłużej - dlatego postanowiłam użyć specjalnego lakieru, który daje efekt szklanej tafli. Tutaj już nie dałam rady wykorzystać czegoś, co miałam w domu - kupiłam słoik lakieru - na dole podaję namiary na lakier. Czyli wszystko poszło jak z płatka? Hmm...🤫 Przy nakładaniu lakieru na talerzyk do biżuterii rozmazał się wzór liści. Okazało się że wzór namalowałam akwarelą zamiast akrylem, bo miałam w domu 2 identyczne pudełka farb w tubkach, z czego jedno pudełko to były akwarele a drugie akryle - farb używałam zamiennie. Rada dla Was: zanim przystąpicie do malowania gliny koniecznie upewnijcie się, że malujecie farbą akrylową - dotyczy to tych naczyń, które chcecie zabezpieczyć lakierem wodnym. Podczas nakładania lakieru rozmazał się także złoty pisak, którego użyłam do podkreślenia krawędzi naczyń. Rada dla Was: jeśli chcecie ozdobić glinę złotem użyjcie np. pasty złotniczej, a nie pisaka metalicznego do zdobienia papieru :) Super błyszczące wykończenie nie sprawdza się we wszystkich przypadkach - zwłaszcza bez szlifowania papierem ściernym ciężko jest uzyskać efekt tafli. Lakier błyszczący nie pasuje do charakteru wszystkich naczyń, dobrze jest mieć alternatywę - satyna lub mat. Rada dla Was: Zastanówcie się jakie wykończenie glinianych naczyń Was interesuje i tak dobierzcie lakier. Produkty, z których korzystałam: glina - Milan Glina Do Modelowania Air-Dry 400 G Biała lakier - Lakier szklący Pouring Glaze 100ml Pentart farb nie polecam - każde AKRYLE będą super Jak Wam się podobają moje naczynia? Dajcie znać w komentarzu na moim IG!🙏 Zachęciłam Was do gliny?

  • Potrzebuję czarnej koszulki. Są jakieś polskie marki (nie sieciówki) z T-shirtami męskimi?

    Tak brzmiało pytanie od mojego Męża i zdałam sobie sprawę, że tak jak dla kobiet mogłabym z pamięci wymienić co najmniej sześć, tak jeśli chodzi o marki dla mężczyzn do głowy przyszła mi chyba jedna, no może dwie. Po co komu bejziki? Przecież to ubrania bez charakteru Bejziki - czyli ubrania bez nadruku, o klasycznym kroju, pełnią rolę tła dla pozostałej części garderoby, którą nosimy. Takie standardy są po to, żeby codziennie mieć co na siebie włożyć. Wyobraźcie sobie faceta, który od stóp do głów ubrany jest w ciuchy ze wzorami albo z wielkimi logotypami. Może i wygląd kolorowego ptaka zwraca uwagę kobiet mijanych na ulicy, ale taka "znajomość" kończy się najczęściej uśmiechem. Ulubiony fason jednokolorowej koszulki możemy nosić codziennie i zmieniać tylko bluzę i spodnie - bejzik to taki standard, który lubimy i dobrze się w nim czujemy. Nadal na ulicy rzadkim widokiem są panowie ubierający się w polskie marki, częściej widuje się Reserved czy Zarę. Nie wiem tylko, czy to kwestia cen ubrań, czy dostępności. Jeśli tych dwóch czynników, to jako konsumentów czeka nas jeszcze długa droga do przekonania się jakie są długofalowe skutki kupowania w sieciówkach (zagłada, śmierć wielu istnień itp.). Dajcie znać jeśli to dla Was interesujący temat! Skąd się bierze ta dysproporcja wśród polskich marek odzieżowych? Dlaczego tych, dla kobiet jest o wiele więcej? Smutny wniosek - mam wrażenie że świadomość męskiej części konsumentów jest mniejsza. Kto widział mężczyznę, który zanim kupi koszulkę robi dogłębny research - sprawdza skład i umie go ocenić, a później kierując się zasadą odpowiedzialności marki wybiera tę, która jest droższa ale za to uszyta w Polsce i ma lepszą jakość. Jakoś tego nie widzę… Tak jak do kobiet trafiają takie argumenty i są w stanie poczekać na tę jedną wymarzoną rzecz, tak dla mężczyzn jest to zmarnowany czas. Może właśnie gloryfikuję kobiety 🤔 Jeśli się mylę i wszyscy jesteśmy świadomymi konsumentami, to czekam na komentarze dla potwierdzenia, że istniejecie. Jeśli nie i mam rację, to pragnę Was zapewnić: wcale się temu nie dziwię. Wygodnie jest wejść do sklepu i kupić ciuch nie zastanawiając się nad tym, w jakich warunkach została uszyta ta koszulka. To tak jakbyśmy w mięsnym, za każdym razem przy zakupie piersi na obiad pytali: czy ta kura, którą kupiłam żywiła się zdrowo, czy była hodowana lokalnie? Robisz tak? Szacun :D W takim razie możesz zadawać podobne pytania kupując ubranie. W każdym razie…żeby nie zostawiać panów bez odpowiedzi przygotowałam przegląd polskich męskich marek odzieżowych. Przegląd powstał na potrzeby znalezienia “gładkiej koszulki” dla mojego męża, ale mam wrażenie że przyda się każdemu, kto chce kupować ubrania odpowiedzialnie i z lokalnych marek. Przegląd polskich marek, które mają w ofercie T-shirty bez nadruków (basic): Tyszert To co wyróżnia tę markę to ponadczasowe kroje i bardzo dobra jakość. Ubrań dla mężczyzn jest niestety niewiele. Kolorystyka ubrań ogranicza się do 4 kolorów. Za to T-shirty biały i czarny - czyli to, co w każdej męskiej szafie zawsze się przyda tutaj znajdziecie! Cena T shirtu z Tyszertu to 159 zł. Ansin W Ansin znajdziecie o wiele więcej wzorów i kolorów koszulek - zarówno na krótki jak i długi rękaw. Te z krótkim rękawem są wykonane z lepszej jakości bawełny - szukajcie w składzie oznaczenia Bawełna SUPIMA. Kupując T-shirt w Ansin wydacie ok. 160 zł. WIdzę też że marka przygotowała ofertę - 3- pack za 429 zł Selva Czas na markę w której znajdziecie piękne wzory i nadruki, ale tym razem skupimy się na klasykach. Do wyboru macie 7 kolorów T-shirtów wykonanych z wiskozy. Zapytacie co to za materiał - a ja Wam oczywiście odpowiem. Wiskoza, to celuloza drzewna - jest to delikatny, przewiewny materiał, który latem się super sprawdzi. Bardzo szybko schnie. Za koszulkę tej marki zapłacicie 149 zł. Bejzik Znajdziecie tutaj koszulki w dwóch kolorach białym i czarnym, za to o różnych fasonach - oversize i slim fit, różni je także kształt wycięcia w dekolcie. Oprócz T- shirtów znajdziecie tu też bluzy. Cena za T-shirt to 89,99 zł Koszulki są wykonane z bawełny. HIBOU Do wyboru macie T-shirty w czterech kolorach: białym, granatowym, szarym i czarnym. Uszyte są z bawełny z domieszką elastanu, ale tylko 5% - więc to super skład. Cena koszulki to 99 zł. Basiclo Marka Basiclo ma w ofercie wiele kolorów, T-shirty mają też różny typ dekoltu - jednym słowem - każdy powienien znaleźć coś dla siebie. To co lubię w tej marce to transparentność cen - przy każdym ubraniu znajdziecie info, jakie wydatki składają się na cenę np. koszulki (podatek, transport, materiał itp.). Dzianiny, z których korzysta Basiclo mają certyfikat OEKO-TEX STANDARD 100 - światowy znak bezpieczeństwa wyrobów włókienniczych. Cena za T-shirt: 89 -119 zł (grubsze T-shirty są odpowiednio droższe). Koszulki są wykonane w: 95% z bawełny i 5% z elastanu. Jeśli wiecie o istnieniu innych polskich marek, które szyją w Polsce i mają w ofercie gładkie koszulki męskie, to dawajcie koniecznie znać w komentarzu na IG (lub w wiadomości prywatnej). Podkreślam, że nie chodzi o sieciówki - do nich jeszcze wrócimy. Podsumowując, polskich marek odzieżowych, produkujących jednokolorowe koszulki męskie nie jest za dużo, ale na szczęście jakieś są. Ceny za T-shirt wahają się od 89 - 160 zł. Wszystkie przytoczone wyżej marki produkują super jakości ubrania, które przy dobrej konserwacji (odpowiednio dobranym programie prania) zostaną z Wami na kilka ładnych lat! #uszytewpolsce #tshirtmen #polskiemarki #menbasics #ansin #bejzik #hibou #selva #tyszert

bottom of page